Autor: FWG
W polskiej polityce wiele grup potrafi skutecznie zabiegać o swoje interesy: emeryci, rolnicy, nauczyciele, górnicy. Ale w tym gąszczu grupowych postulatów brakuje głosu, który mówiłby w imieniu wszystkich płacących na wspólne państwo. Podatnik – niezależnie od zawodu czy wieku – pozostaje największym nieobecnym w debacie publicznej. Tymczasem od miesięcy słychać głosy o potrzebie nowej partii liberalnej – i to podatnicy mogliby być jej najważniejszym punktem odniesienia.
Na polskiej scenie politycznej wyraźnie brakuje dziś takiej formacji. Platforma Obywatelska, która zaczynała jako partia liberalno-konserwatywna, ma dziś niewiele do zaoferowania zarówno liberałom, jak i konserwatystom. Nowoczesna – ostatnia istotna formacja liberalna – kończy samodzielną działalność, integrując się z Koalicją Obywatelską. Polska 2050, zamiast zagospodarować liberalną niszę, postanowiła pozycjonować się na Platformę 2.0, starającą się podobać wszystkim. O przywództwo w tym ugrupowaniu liberalny Ryszard Petru rywalizuje m.in. z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, której niektóre wypowiedzi przypominają hasła Partii Razem. PSL czasami próbuje być rzecznikiem mniejszych przedsiębiorców, ale trudno sobie wyobrazić, by szyld ludowców stał się magnesem dla liberałów. Konfederacja łączy wątki liberalne w gospodarce (choć nie dotyczy to np. wolnego handlu i imigracji zarobkowej) z antywolnościowymi postawami w sprawach społecznych i jawną niechęcią do integracji europejskiej – tak kluczowej dla rozwoju Polski. Z kolei PiS, Lewica i Partia Razem liberalizm – nierozerwalnie związany z wolnością gospodarczą – zwalczają.
Badanie z 2022 roku „Mój jest ten kawałek podłogi. Liberalna i libertariańska autoidentyfikacja Polaków” pokazało, że blisko 20 proc. obywateli identyfikuje się z liberalnymi postulatami w polityce publicznej. Wartościowe byłoby powtórzenie tych badań, ale nie ma powodu, by sądzić, że przez trzy lata doszło do radykalnego skurczenia się tej grupy.
Jednocześnie wielu polityków podnosi hasła liberalne wyłącznie w sprawach światopoglądowych, unikając tematu gospodarki. Dlatego wyróżnikiem nowej formacji wolnościowej powinien być właśnie liberalizm gospodarczy i realistyczne podejście do potrzeb rozwojowych Polski, w tym obecności w UE i współpracy transatlantyckiej.
To nie oznacza, że nowa formacja powinna być Nowoczesną 2.0. Wręcz przeciwnie. Błędów Nowoczesnej i innych formacji, które samodzielnie były bytami jednosezonowymi, nie należy powielać. Liberalne podejście do gospodarki i ustroju państwa to też dziś dużo więcej niż proste hasła typu „3 x 15″ lub „niskie i proste podatki”.
Postęp i sprawiedliwość to liberalne wartości
Na jakie społeczne emocje powinna odpowiadać liberalna formacja i jakie kwestie akcentować w swoim programie?
Po pierwsze – aspiracje rozwojowe. Zamiast jałowych sporów o reparacje, Polacy potrzebują polityk publicznych, które pozwolą nam realnie dogonić Niemcy gospodarczo. Rozwój to też dużo więcej niż jedno państwowe lotnisko, któremu poświęca się dziś nieproporcjonalnie dużo uwagi. Postęp to silna gospodarka rynkowa i sprawne instytucje państwa, w tym sprawne sądy.
Po drugie – usuwanie szklanych sufitów. Deregulacja, nowoczesna edukacja, równość wobec prawa, odpolitycznienie gospodarki oraz rozbijanie partyjnych koterii i zwalczanie klientelizmu – to narzędzia, które mogą otwierać drogę do awansu społecznego. Jest to szczególnie ważne w mniejszych miejscowościach. Liberałowie nie dadzą awansu społecznego i poprawy jakości życia na tacy. Ale mogą udrażniać drogi, by chętni, zaangażowani i pracowici mogli tego dokonywać.
Po trzecie – alternatywa dla duopolu. Po dwudziestu latach dominacji PO i PiS wyborcy są zmęczeni. Liberalizm prorozwojowy mógłby być prawdziwą „trzecią drogą”, zdolną stać się języczkiem u wagi w przyszłych koalicjach. Czasami pojawiają się hasła o „radykalnym centrum” i to dobrze pokazuje, gdzie może być miejsce liberałów odrzucających szkodliwe pomysły prawicy i lewicy.
Po czwarte – odpowiedź na słuszny gniew. Są wyborcy, których irytuje to, że osoby niepracujące, ale do pracy zdolne, żyją z socjalu, że jakiś przedsiębiorca żeruje na państwowych dotacjach, że znany celebryta jest lepiej traktowany w sądzie, a awans społeczny blokują układy i nepotyzm. Liberałowie powinni bić się o sprawiedliwość.
I po piąte – jednostka i rodzina. To jednostki, ich życiowe wybory i dobrowolna współpraca tworzą fundament dobrobytu. Wolnościowe podejście to zasada: „żyj i pozwól żyć innym”. Jednocześnie rodzina jest ważnym elementem społecznym, a Polska powinna być świetnym miejscem do jej zakładania i rozwijania. Kiedyś mówiło się, że wyrazem patriotyzmu jest wieszanie flagi, płacenie podatków czy sprzątanie po psie. A może dziś jednym z najważniejszych jego przejawów jest budowanie rodziny i posiadanie dzieci?
Podatnik, czyli zapomniany człowiek
To tylko pięć przykładowych spraw i związanych z nimi emocji, na które moim zdaniem liberałowie w polityce powinni odpowiadać. A co może być silnym spoiwem nowego ruchu? W debacie publicznej czasem mówi się o „partii przedsiębiorców”. Jako ekonomista widzę potrzebę większego zaangażowania biznesu w politykę – nie po to, by ją oligarchizować, lecz by zmusić polityków do myślenia w perspektywie dłuższej niż jedna kadencja.
Jednak zamiast partii przedsiębiorców potrzebujemy partii podatników. W wielu krajach istnieją silne organizacje podatników, które skutecznie wpływają na decyzje polityczne. W Polsce te, które próbują odgrywać taką rolę, mają zbyt małą siłę przebicia. Tymczasem status podatnika to wspólny mianownik dla ogromnej większości społeczeństwa. Podatki płacą przedsiębiorcy – często konkurując z szarą strefą. Podatki płacą pracownicy – boleśnie zaskoczeni różnicą między kwotą na rękę a całkowitym kosztem ich pracy. Podatki płacą konsumenci – za każdym razem, gdy robią zakupy. Podatki płaci i katolik, i ateista. Mimo to podatnik w polskiej polityce jest wielkim nieobecnym.
Amerykański ekonomista William Graham Sumner napisał w 1883 roku słynny esej „Zapomniany człowiek” („The Forgotten Man”). Pisał w nim o cichym, pracowitym obywatelu, który płaci za wszystkie polityczne eksperymenty, choć nikt o nim nie mówi i nie pyta go o zdanie. „Taki jest Zapomniany Człowiek. Pracuje, głosuje, zazwyczaj się modli – ale zawsze płaci – tak, przede wszystkim, płaci” – przypominał Sumner. Ten „zapomniany człowiek” to dziś polski podatnik. Każdy z nas.
Odebrać tlen antyeuropejskim łże-liberałom
Partia podatników nie może ograniczać się do walki o to, by podatki były niskie i proste. Stan finansów publicznych na niskie podatki jeszcze długo nie pozwoli. Obniżki będą w przyszłości możliwe, jeśli najpierw poważnie zajmiemy się zbyt wysokimi wydatkami. Rola ruchu podatników jest szersza: trzeba patrzeć politykom na ręce, oceniać, jak wydają nasze pieniądze, ale przede wszystkim żądać realnego rozwoju gospodarczego, który pozwoli nam dogonić Zachód.
Oznacza to też zasygnalizowaną już presję na usuwanie szklanych sufitów i barier dla rozwoju: deregulację, sprawne sądy, odpolitycznienie gospodarki i rozbijanie koterii. Tylko w ten sposób udrożnimy drogę do awansu społecznego i odpowiemy na słuszny gniew wobec marnotrawstwa i niesprawiedliwości. Jednocześnie podatnicy coraz mocniej poszukują alternatyw dla duopolu PO-PiS. Niektórzy dają się przyciągnąć Konfederacji, choć wiele rzeczy im się tam nie podoba.
Historia pokazuje, że liberalne rozwiązania są najlepszym paliwem dla rozwoju, a silniejsza gospodarka oznacza, że więcej zasobów można przeznaczyć na zapewnienie bezpieczeństwa i wzrost dobrobytu jednostek, rodzin i dzieci, bez konieczności dalszego podnoszenia obciążeń. Ruch podatników powinien zacząć wywierać silną presję na rządzących. A jeśli zdecyduje się na walkę o reprezentację parlamentarną, to taka partia podatników powinna być strażnikiem polskiego rozwoju i bezpiecznikiem przed antyeuropejskimi populistami.
Pytanie, czy jest w Polsce wystarczająco wielu „zapomnianych ludzi”, mogących zainwestować swój czas i zasoby, by taki liczący się ruch zbudować. Bo jeśli podatnicy i liberałowie nie upomną się o swoje państwo, inni zrobią to za nich – za ich pieniądze.
Obejrzyj też nagranie „Dlaczego polski podatnik nie ma swojego głosu?” na naszym kanale:



