Nic nie wskazuje, by Polska miała w najbliższych latach obrać kurs na euro. Z jednej strony występują bariery prawne i ekonomiczne w tym objęcie kraju procedurą nadmiernego deficytu ze względu na zły stan finansów publicznych. Z drugiej strony problemem jest dominująca w debacie publicznej narracja zniechęcająca Polki i Polaków do euro. Opiera się ona w większości na nieprawdach i mitach. Rządząca koalicja, choć proeuropejska, to nie reaguje.
Bierność, która karmi sceptcyzm
Marek Tatała w artykule Rzeczpospolitej zwraca uwagę na bierność rządzących, która jest w kontrze do przekonań większości popierających rząd wyborców.
„Mimo że 66 proc. wyborców koalicji rządzącej pozytywnie ocenia ideę wprowadzenia euro, ta robi niewiele, by unijnej waluty bronić” – ocenia Tatała. – „Przekonanie, że jest to temat niepopularny, sprawia, że większość polityków nie reaguje na niepoparte danymi zniechęcanie Polek i Polaków do euro”.
Czas przestać powtarzać fałszywe narracje
W opinii Tatały debata publiczna dotycząca przyjęcia euro w Polsce opiera się na błędnych przesłankach, którym brakuje merytorycznej kontry ze strony decydentów. Wskazuje, że kluczowe argumenty sceptyków są zakorzenione w ekonomicznych mitach, a nie w rzetelnej analizie danych.
„Suwerenność krajów członkowskich nie ucierpiała z powodu euro. W wielu przypadkach została wręcz wzmocniona, ponieważ marginalne z globalnej perspektywy waluty narodowe zostają zastąpione jedną z najważniejszych walut świata” – odpiera zarzuty sceptyków Tatała.
Przeczytaj artykuł tutaj>>
Więcej faktów i mitów o euro na stronie „Kurs na euro” >>