Od lipca 2024 roku Polska po raz trzeci w historii została objęta unijną procedurą nadmiernego deficytu. To wyraźny sygnał ostrzegawczy: obecny model polityki fiskalnej, oparty na wysokim deficycie i szybkim wzroście wydatków, nie jest do utrzymania w dłuższym okresie. Prognozy zakładające wzrost długu publicznego nawet do 76 proc. PKB w 2030 roku oznaczają nie tylko wyższe koszty jego obsługi, lecz także istotne ograniczenie zdolności państwa do finansowania kluczowych polityk publicznych i reagowania na przyszłe kryzysy.
Wbrew często powtarzanym argumentom, głównym źródłem narastającego zadłużenia nie są wydatki na obronność. Choć modernizacja armii odpowiada za około 25 proc. wzrostu wydatków, to transfery socjalne generują aż 40 proc. nowego obciążenia budżetu. Bez głębokich reform strukturalnych Polska naraża się na długofalową destabilizację finansową oraz spadek potencjału rozwojowego.
Poważne wyzwania
Autorzy raportu zwracają uwagę na kilka kluczowych zagrożeń. Pierwszym z nich jest geopolityczna pułapka kosztów obsługi długu. W warunkach podwyższonego ryzyka regionalnego inwestorzy mogą żądać coraz wyższej premii za ryzyko, co już dziś przekłada się na prognozy, według których same odsetki od długu publicznego przekroczą 2 proc. PKB. Oznacza to miliardy złotych mniej na edukację, ochronę zdrowia czy inwestycje – a więcej na obsługę zadłużenia.
Drugim wyzwaniem jest kryzys demograficzny. Przy rekordowo niskiej dzietności brak reform systemu emerytalnego prowadzi do prostego matematycznego wniosku: do 2060 roku stopa zastąpienia może spaść do 25 proc., co oznacza, że przyszli emeryci będą zmuszeni utrzymać się z jednej czwartej swoich ostatnich zarobków.
Trzecim problemem jest brak dyscypliny budżetowej i chaos podatkowy. Rosnący deficyt skłania rządy do wprowadzania podatków sektorowych, które ostatecznie uderzają w konsumentów i ograniczają wzrost gospodarczy. Jednocześnie coraz większa część wydatków przenoszona jest do funduszy pozabudżetowych, co zmniejsza przejrzystość finansów publicznych i utrudnia realną kontrolę nad stanem państwowej kasy.
Większe emerytury zamiast trzynastek
Raport FOR i WEI proponuje alternatywę: reformy systemowe zamiast politycznych dodatków. Kluczowym elementem planu jest głęboka reforma transferów socjalnych, w tym wprowadzenie kryterium dochodowego w programie 800+ oraz likwidacja 13. i 14. emerytury. Zamiast motywowanych politycznie bonusów autorzy postulują wzmocnienie systemu emerytalnego, m.in. poprzez przywrócenie równego wieku emerytalnego na poziomie 67 lat.
Kolejne filary reform to uszczelnienie systemu podatkowego i redukcja luki VAT – zamiast nakładania nowych danin na aktywnych zawodowo Polaków. Autorzy wskazują również na potrzebę powrotu do prywatyzacji, zaczynając od wielu spółek, których nie można uznać za strategiczne z punktu widzenia interesu państwa.
Efekty takiego podejścia są wymierne. Rezygnacja z doraźnych dodatków na rzecz reform systemowych może sprawić, że w perspektywie 15 lat realne emerytury będą o 30–40 proc. wyższe niż w scenariuszu bierności. Stabilizacja długu i wzrost gospodarczy na poziomie 3,5–4 proc. rocznie mogą natomiast doprowadzić do podwojenia realnych wynagrodzeń w ciągu dwóch dekad. Odpowiedzialna polityka fiskalna to także ochrona oszczędności, niższa presja inflacyjna i silniejszy złoty.
Autorami raportu są Mateusz Michnik, Andrzej Strojny, Wojciech Wyszomierski i Marcin Zieliński.
Pełny plan reform oraz harmonogram uzdrawiania finansów publicznych dostępny jest w raporcie FOR i WEI „Budżetowy S.O.S.” >>